Ouroboros... a mialo byc nigdy wiecej...

2009-10-25 23:09:41

Myslalam, ze wroci.
Ze zapuka do drzwi.
Ze przyjdzie skruszony i olsniony.
Ze zycie szykuje nam niespodzianke.
Ze koniec jest poczatkiem.
Ze jest nam dane.
Ze bedzimy kochac sie do rana.
Cala noc.
Ze mnie rozbierze, pojmie, wykocha.
Ze mnie zobaczy.
Czas mija.
Cisza, ktora zabija.
Nie codziennie, ale skutecznie.
Zawsze wtedy, gdy zostaje z soba sam na sam.
Przyzwyczajona do nas.
Uzalezniona od jego skory.
Moja nowa heroina.
Od jego zapachu.
Moja kokaina.
Od dotyku.
Od rownomiernego oddechu.
Od jego ciala gorujacego nad moim.
Od drzenia po koniuszki palcow.
A potem krzyk, nienawisc, bol.
Smutek i lzy.
Dramat, ktory nie mial nam byc pisany.
Zabijanie sie na sniadanie.
Ponizenie na obiad.
Umieranie w porze kolacji.
Zabilismy nas.
Skutecznie i do konca.
A teraz obracamy sie i rozsypujemy popioly po tym,
co zostalo.
Zaslaniam oczy.
Wciaz kocham.
Skutecznie to w sobie zabijam.
Gardzic nie umiem.
Pochylam sie nad nami i placze.
Dwa dlugie lata i pelno kosciotrupow.
Tym jestesmy.
Tyle po nas dzisiaj zostalo.
Nikt nas nie uwieczni.
Jestesmy marni jak ten proch.
Budze sie, przecieram oczy i szukam Ciebie.
Ale Ciebie juz tu nie ma.
Budzisz sie w innym lozku.
W innych ramionach.
A moze sam.
Juz nie wiem.
Zaimprowizowana cisza ma nam pomoc.
Ma nas wyrwac z ramion wspomnien.
Dac czas katharsis.
Na zmartwychwstanie.
Na szczescie, ktore nie trwa na wieki wieczne amen.
Dzisiaj plakalam po raz pierwszy.
Czas oczekiwania: cztery tygodnie.
Lzy jak zawsze slone.
Ale nie beznadziejne, nieskonczone.
Jutro wyjdzie tecza.
A potem szary horyzont.
Nie dbam o blekit.
Nie szukam drobnych szczesc.
Magii, ktora dzieje sie codziennie.
Zyje tu i teraz, zanurzona w tym szarym brudnopisie,
ktos czasem pomaze cos kolorowa kredka,
ale potem znowu grafit na zakamarkach mego ciala.
Narysuj kontury, wymarz niepotrzebne linie,
wypelnij mnie szara cisza,
uspokoj po koniuszki dloni,
ukolysz brakiem koloru.
Spokojnie.
Bez rewolucji.
Bic sie bede znowu jutro.
Ale dzisiaj juz sza.
Cicho tak.
Juz szaaa...

skomentuj (0)


Strona g³ówna